Czy Twoja lodówka kimchi ma pułapkę na mikroplastiki?

19

Dosłownie pływamy w plastiku. Albo przynajmniej to zjemy. Mikroplastik już od kilku lat stanowi źródło poważnych problemów zdrowotnych, przedostając się do naszej krwi, mózgu, a nawet do pierwszych wydzielin noworodków. Nauka na temat długoterminowych skutków narażenia na nie jest nadal sprzeczna. Związane ze stanem zapalnym? Prawdopodobnie. Z rakiem? Może. Lista negatywnych konsekwencji rośnie z każdym nowym badaniem.

Ale teraz zespół badaczy z Korei Południowej ma rozwiązanie, które może wylądować obok pojemnika na resztki na wynos. To jest kimchi.

To nie magia, ale potencjał wiązania przez mikroorganizmy jest naprawdę ogromny.

Światowy Instytut Kimchi badał specyficzny szczep bakterii probiotycznych wyizolowany z tego produktu. Doświadczenia przeprowadzono w warunkach laboratoryjnych, głównie w probówkach. Naukowcy wystawili ten szczep na działanie mikroplastiku. Wynik był imponujący: 87% cząstek zniknęło. Następnie naśladowali surowe, kwaśne warunki panujące w ludzkich jelitach. Sprawność spadła do 57%. Jest to jednak nadal znacząco lepsze od szczepu kontrolnego, którego skuteczność spadła z 85% do 3%. Wyraźna porażka.

Bakterie wychwytują cząsteczki plastiku w jelitach, mocno je trzymają i wydalają z organizmu wraz z kałem. Brzmi dość prosto. Dlaczego nie fermentujemy naszych problemów?

Problem w tym, że to tylko jeden szczep. Jeden rodzaj bakterii. W badaniu nie uczestniczyli prawdziwi ludzie. Tylko bakterie na szalce Petriego.

Avery Zenker, dietetyk niezaangażowany w tę pracę, nalega, aby ograniczyć pośpiech. Przypomina, że ​​bakterie laboratoryjne to nie to samo, co żywy, funkcjonujący przewód pokarmowy człowieka. Nie można automatycznie zakładać, że jedzenie kimchi bezpośrednio przyniesie takie same rezultaty. Sam Kimchi nie był „bohaterem” badania. Służył jedynie jako nośnik dla określonego szczepu bakterii. To ważne rozróżnienie.

Wyniki pozostają jednak interesujące. Mikroplastiki są maleńkie – mają mniej niż jeden mikrometr. Nieustannie je wdychamy, połykamy i wchłaniamy. Występują w nasieniu, mleku matki i łożysku. Ich wszechobecność jest niepokojąca.

Jeśli ten konkretny mikroorganizm działa zgodnie z reklamą, wiąże cząsteczki plastiku, zapobiegając ich pozostawaniu w organizmie. To dobra wiadomość. Co więcej, sfermentowana żywność jest ogólnie korzystna dla zdrowia jelit. Promują różnorodność mikrobiomu i wspierają odporność. Kiszona kapusta, kefir, ogórki kiszone – to wszystko wzbogaca skład mikrobiologiczny.

Zenker mówi: Pozostań sceptyczny, ale dostrzeż potencjał. Bez wątpienia potrzebne są dalsze badania. Potrzebujemy badań klinicznych na ludziach, a nie tylko eksperymentów w kolbach.

W międzyczasie? Jedz więcej sfermentowanej żywności. Są dla Ciebie dobre, niezależnie od problemu z plastikiem. Do jajecznicy dodaj kimchi. Do gulaszu dodać kapustę kiszoną. Do koktajli używaj kefiru. Wspiera to mikrobiom, który wpływa na wszystko, od zdrowia kości po funkcjonowanie mózgu.

Połącz je z błonnikiem. Czosnek. Por. Rośliny strączkowe. Prebiotyki stanowią pokarm dla „dobrych” bakterii.

Wciąż czekamy na ostateczne odpowiedzi. Nauka porusza się wolniej niż cykle informacyjne. Jednak zróżnicowana dieta nie zaszkodzi Twoim jelitom. Być może plastik zostanie wyeliminowany z nadwozia. A może nie. Przynajmniej ogólny stan zdrowia ulegnie poprawie.

To małe zwycięstwo w hałaśliwym świecie. Albo po prostu kolejna rzecz do przemyślenia.