Kriozamrażanie jaj w Indiach: między stratą a nadzieją

10

Cisza w Bombaju była ogłuszająca.

Powrót do Indii, ojczyzny mojej mamy, po raz pierwszy bez niej, był szczególnym szokiem. Chodziłem po domu jej brata, regularnie spacerowałem po okolicy, jadłem w moich ulubionych starych restauracjach. Wszędzie czułem jej obecność. To nie była halucynacja. To się po prostu… stało.

To uczucie było najbardziej dotkliwe, gdy w szpitalu Lilavati zaczęły działać efekty znieczulenia. Zasnąłem, podczas gdy moje przyszłe zamrożone jaja były przygotowywane do przechowywania. Podczas pierwszego cyklu kriozamrażania wsparciem była dla mnie mama. Teraz jej nie ma. Rakov przyjął ją po dwuletniej walce. Jej nieobecność podczas drugiej próby nie była jedynie stratą emocjonalną. Było to fizyczne, instynktowne (odczuwalne do szpiku kości) puste miejsce.

Miało to jednak swoją dziwną poezję. Powrót do ojczyzny w celu zachowania płodności wydawał się ostatnim aktem połączenia z nią.

Dlaczego uruchomiłem „zegar płodności”

Wszystko zaczęło się sześć lat temu. Rozstanie. Kwarantanny ze względu na Covid-19. Związki na odległość, które nie wyszły. Miałem wtedy niewiele ponad trzydzieści lat.

Właśnie założyłam w Kenii organizację zajmującą się zdrowiem matek o nazwie Maziwa Breastfeeding. Wszędzie wokół mnie krążyły historie o pracujących matkach, które zmagały się z problemami, wypaliły się lub były zmuszone wybierać między karierą a dziećmi. Wtedy zrozumiałam: nie jestem jeszcze gotowa na macierzyństwo. Nie przez kilka następnych lat.

Rozważałem adopcję. To oczywiście szlachetne. Ale koszt? Złożoność biurokracji? Zwłaszcza dla samotnego rodzica szukającego dzieci za granicą? To było piekło. Tak więc, podczas gdy świat zamarł w obliczu pandemii, ja postanowiłam zamrozić swój czas.

Monitorowałam poziom hormonów. Rutynowe testy. Potem przyszły rezultaty. Poziom mojego hormonu antymullerowskiego (AMH), kluczowego wskaźnika rezerwy jajnikowej i liczby jaj, znacznie spadł. Stres? Prawdopodobnie. Zakładanie firmy po złamanym sercu po rozstaniu podczas globalnej blokady jest dużym ciężarem do udźwignięcia.

Lubimy myśleć, że nasza płodność jest nierozerwalnie związana z naszą kobiecością. Z biologicznego punktu widzenia nie jest to prawdą. Ale emocjonalnie? To uderza bardzo mocno. Dla mnie spadek AMH oznaczał tylko jedno: zegar tykał szybciej, niż się spodziewałem. Czas działać.

Logika wyboru w Bombaju

Dlaczego Indie? Dlaczego nie zostać bliżej domu w Kenii i wrócić do Ameryki Północnej?

Rodzina mamy nadal mieszkała w Bombaju. Znali wszystkie niuanse lokalnego systemu. Indie mają światowej klasy opiekę zdrowotną, a turystyka medyczna w zakresie takich zabiegów jest powszechna. Ale oto główny argument: byłem przedsiębiorcą prowadzącym działalność na własny rachunek. Brak ubezpieczenia korporacyjnego. Zapłaciłem z własnej kieszeni.

Kriomrożenie jaj kosztuje w Ameryce Północnej fortunę. W Bombaju? Jedna trzecia tej kwoty. Była to decyzja logistyczna i finansowa, która nie wymagała wahania.

Pierwszy cykl był intensywny. Bardziej wciągająca, niż mogłam sobie wyobrazić. Ciągłe kontrole. Zagmatwany schemat zastrzyków, który wydawał się pracą na pół etatu. Ale mama była w pobliżu. Była moją pielęgniarką, tłumaczką, rikszą. Wzięła wszystkie przepisy. Jej obecność uspokoiła chaos.

Pod koniec pierwszego cyklu miałam przyzwoitą liczbę oocytów. Biorąc pod uwagę mój wiek i poziom AMH, wynik był solidny. A te jaja były przechowywane w Bandrze, zaledwie kilka minut od domu jej rodziny.

Drugi cykl: zmierzenie się z pustką

Zamrażanie kriogeniczne nie jest magicznym przyciskiem. Często jest sprzedawany jako ubezpieczenie. Ale to nieprawda. To gra prawdopodobieństwa.

Sukces zależy od jakości jaj. Ile z nich przeżyje po rozmrożeniu? Czy zostaną zapłodnione? Czy zarodki staną się zdrowe? A co się stanie, kiedy rzeczywiście zacznę próbować zajść w ciążę? Zdrowie, czas, okoliczności – to kaskada zmiennych.

Wiedząc o tym, zdecydowałam się na drugi cykl w tym roku. Większy bank jaj zwiększa szansę na uzyskanie w przyszłości wystarczającej liczby zdolnych do życia zarodków. Trzeba włożyć karty w swoje ręce.

Powrót do szpitala Lilavati był inny.

Po raz pierwszy mama trzymała mnie za rękę na każdym spotkaniu. Tym razem byłem tylko ja, Mapy Google i mój łamany hindi. Sam byłem zdezorientowany co do badań i recept. Ból smutku był namacalny. Nostalgia, poczucie winy, samotność. To wszystko zmieszało się w koktajl, którego nie jestem pewien, czy dałbym się wypić.

Mimo to lekarze byli zaskoczeni.

Mój poziom AMH? Okazało się, że jest wyższy niż pięć lat temu. Wydaje się, że stres ma swoją dziwną, metaboliczną naturę. A może po prostu biologia nie chce przewidzieć przyszłości. W każdym razie druga selekcja jaj dała dobry wynik. Łącznie te dwa cykle mogłyby potencjalnie zapewnić wystarczającą ilość materiału dla jednego dziecka. Lub dla dwóch osób.

Poetycka biologia pokrewieństwa

Krio-zamrażanie jaj to proces zanurzeniowy. Jest to praca emocjonalna udająca procedurę medyczną.

Czuję się szczęśliwy. Pierwszy cykl miałam u mamy. Przez sekundę miałem pamięć o niej i jej rodzinie. Ich wsparcie w moim rodzinnym mieście pomogło mi utrzymać się na powierzchni. Nie było jej fizycznie, ale czułem jej ducha przy każdym wyborze, którego dokonywałem. Decydując się na powrót do swojego miasta.

Po jej odejściu chęć posiadania biologicznych dzieci zaczęła być odczuwalna bardziej dotkliwie. Miniony rok nie był łatwy. Ale jestem wdzięczny. Jestem wdzięczny za przywilej podejmowania decyzji dotyczących reprodukcji we własnym tempie. Wdzięczna za możliwość kontynuowania linii rodzinnej.

Jest taka lekcja biologii, która utkwiła mi w pamięci. Kiedy jesteśmy w łonie matki jako płody, nasze własne komórki jajowe już się tworzą. Rodzimy się ze wszystkimi jajami, jakie życie nam da.

Pomyśl o tym. Pierwsze komórki moich przyszłych dzieci nosiła kiedyś moja matka. A teraz ich ratuję. Lalki Matrioszki pochodzenia żeńskiego (rodzaj).

Nigdy nie zobaczy swoich wnuków. Ta myśl łamie mi serce. Ale trzymam się tej nadziei: pewnego dnia spojrzę im w oczy i zobaczę w nich cząstki niej. Nie tylko własne odbicie.

попередня статтяDlaczego redaktorzy zachwycają się Tip Top i Loverboy: najlepsze koktajle w puszce
наступна статтяMiso-łosoś miodowy w 30 minut