Teraz uniwersytet to prawdziwy kocioł pod ciśnieniem.
Nie ma wystarczających zasobów.
Czas? A nawet mniej.
Kiedy mówią, że to najlepszy czas w życiu, w rzeczywistości najczęściej pozostaje tylko długa passa niepewności: nie wiadomo, co będzie dalej. Wokół mnie jest wielu ludzi, którzy wydają się odnosić sukcesy i mają wszystko na swoim miejscu. A to sprawia, że wewnętrzny głos zwątpienia brzmi jeszcze głośniej.
Dlatego poszedłem na SXSW.
Konkretnie w SHE Media Co-Lab.
To był prawdziwy szok dla systemu.
Byłem najmłodszym uczestnikiem sali i to z dużą przewagą. Taka sytuacja zwykle powoduje szczególny rodzaj paniki społecznej. Spodziewałem się, że poczuję się mały i nieistotny.
Zamiast tego słuchałem.
Przyglądałam się starszym kobietom, które opowiadały o swoich własnych doświadczeniach z „piekła”. Okazuje się, że mój niepokój nie dotyczy wyłącznie dwudziestolatka bez pieniędzy. Te kobiety przeżyły swój własny rollercoaster i nadal stoją. Co więcej, śmieją się.
Dlaczego pozwoliłam zwyciężyć strachowi?
Pierwsza odezwała się Kate Bowler. Jest autorką bestsellerów i miała dla nas proste, ale mocne przesłanie: Bądź ze sobą szczery i powiedz, co Cię powstrzymuje. To jest sprzeczne z zasadami współczesnej kultury, prawda? Mamy obsesję na punkcie produktywności. Stworzenie idealnej, niewzruszonej fasady. Twierdziła, że szczęście przychodzi, gdy przestajesz odgrywać rolę. Wrażliwość to radykalne działanie. Pozwala nawiązać kontakt z tymi, którzy również borykają się z problemami, zamiast udawać, że wszystko jest w porządku, gdy tak nie jest.
I wtedy przemówił Shonte Lowe.
Jest mistrzynią olimpijską, u której w trakcie kariery zdiagnozowano raka piersi. Pojawiła się w panelu zatytułowanym „Zwycięzcy” i wyciągnęła z kieszeni medal olimpijski. Sala rozświetliła się. Nie tylko z blasku medalu, ale także z samej historii. Mówiła o sukcesie nawet wtedy, gdy ciało Cię zdradziło.
Jeśli mistrzyni olimpijska potrafi odmówić poddania się, gdy wszystko wokół niej mówi jej, żeby przestała… może ja też uda mi się przetrwać tydzień egzaminów.
Prawdziwa zmiana nastąpiła w panelu Trzymaj się, odpuszczaj.
Kim Holderness i Gretchen Rubin mówiły o „syndromie pustego gniazda”.
Przestałam o tym myśleć.
Nigdy tak naprawdę nie zastanawiałem się, co by było, gdyby moi rodzice wysłali mnie na Uniwersytet Teksasu w Austin (UT Austin). Jestem tak pochłonięty esejami, sportem i obowiązkami społecznymi, że zapominam, że istnieją one jako jednostki posiadające własne stany emocjonalne. Chyba po prostu są… tutaj. Oglądają w tle Life360, prawdopodobnie zmartwieni, zdecydowanie kochający.
Czy są w porządku? Być może nie.
Oni przechodzą przez ogromną zmianę życiową, podczas gdy ja jestem zajęty stresowaniem się testem śródsemestralnym.
Lęk nie jest wyłącznie domeną mojego pokolenia.
To jest stan ludzki.
Konferencja dobiegła końca i nie poczułam się „wyleczona”.
Nie odszedłem z planem pięcioletnim.
Wyszedłem z poczuciem, że nie ma nic złego w tym, że nie wszystko jest na swoim miejscu. Ludzie na scenie tworzyli ścieżki, które wyglądały na splątane, połamane, a potem całe. Niewiedza jest pocieszeniem. Może po prostu muszę przestać czekać na pewność, zanim zacznę żyć.



























